No Raczej To Chyba Nie…

Lipiec 17, 2011

…Siewka jak kiedys nawinal Pan Wanxxx… wiesz, ktory jesli jarasz sie RAPEM z podziemia w takiej skali jak ja…boli mnie to, ze juz nie mam takiej zajawki jak kiedys na sprawdzanie rapsow, na tony tej muzyki…jakos nie mam ochoty…pluje sobie z tego powodu w twarz…a szkoda…bo bylem kiedys taki ogarniety…a wiesz, skumaj to, we wtorek dziaram sobie nowy tatuaz…kocham te spontan pomysly na to…nikt nie zna mnie na tyle, zeby to przewidziec jak milion innych decyzji, rzeczy, pomyslow, czynow…no wiesz tak ciagle i ciagle…mam juz dosc tych paru istnien…a moje…krazy…obiektywnie, nigdy nie bylem obiektywny…ciagle mnie cos smieszy, ciagle mnie cos wku*wia…ciagla i tak ciagle…jedna petla…Like It.

…Nie znasz mnie to mozesz poznac mnie…
…tyle…
… … …
… … …

…Siema, Siema…a moze Siewka, Siewka…

Czerwiec 5, 2011

…Kochanie wrocilem jak Fred Flintstone…nareszcie moge odpoczac, mam sie dobrze…te Studia z kazdym rokiem koncze z lepszym wynikiem…patrz 4.72 na semestr, a 4.31 na koniec III roku…kozak…a Kord to dobry ziom jest, tak jak powiedziales nie ma mnie to irytowac tylko dodawac mi to animuszu i sily do dzialania…to takie prosty…wypoczne w ciagu krotkiego czasu, a jak tego dokonam (?)…wystraczy mi to, ze bedziemy…wrocilem tu po jak dlugiej przerwie…a za tydzien sie zestarzejemy jeszcze bardziej…Like It.

…Beautiful…
…my…
…zielone kareczki…
…jak i kazda kareczka z dobrym slowem dla Niej…
…wierze, walcz…

…Widnokregi…

Marzec 27, 2011

Jestem Marcin…kreuje swoje zycie, choc dopiero od nie tak dawna nauczylem sie z tym obchodzic…gdzies tam czasami stoje w przejsciu jak Wankej, ale chce byc ciagle w ruchu…przychodzi taki czas, ze najwyzsza pora na zmiany…trzeba cos z tym zrobic, bo stagnacja to moj najwiekszy wrog…jakos ostatnio dorwalem sie do blendow Menciu 2sty, ktore tyczyly sie plyty od Smarki Smark…a przy okazji odkrylem jeden ciekawy track od Jurka na bicie autorstwa Bitnix…juz ostatnio Tek sie czepial, ze nic tutaj nie pisze…ale czasem jest brak czasu i cierpimy na jego chroniczny brak…no nic, trzeba znalezc ten zapal i dzialac…obiecuje, ze juz nie dlugo wyrwe sie stad…ambicje…Like It.

…antyliryczny song – bo sie wkrecilem…
…Time Is Tickin Away – bo jest mistrzowskie…
…usmiech…
…zapomnialem…
…czas na zmiany tu…

…Nie Lubie Latac…

Marzec 1, 2011

Rozkmina duza, lubie podawac w tekstach dwuznacznosc…tytul wpisu tez jest jak najbardziej taki…a co oznacza ? okaze sie w juz nie dlugo…widze w tym sens, wiedz cos wiecej…duzo wiecej…zobacz jak oddycham, zobacz czym oddycham, zobacz kim dla kogo jestem…zobacz…ja jestem ciagle, bo bede…wiesz, ze juz swieci slonce w naszym kierunku…brakowalo mi tego, aby sie doladowac, choc jak wiadomo mam duze poklady energii w sobie…to bardzo latwo mi dodac dodatkowej partii…ciekawie zapowiada sie u mnie na Studiach…w koncu cos konkretnego mamy sie nauczyc…damy rade…wierze….wiesz, bardzo wierze, ze i Ty dasz rade…ciagle jestem z Toba i bede…ostatnia niedziela, wieczorny spacer pod płaszczem nocy…usmiech…Like It.

…ciesze sie, ze jest ze mna…
…W7M…
…chociaz, czasem jest tak, ze lubie latac…
:)
…jej usmiech…

Duzo Wiecej, Odpowiedzialnosc…

Luty 17, 2011

Ktos powienien wziac odpowiedzialnosc, a tego nie robi, a z drugiej strony ktos nie powien brac odpowiedzialnosci, a ja bierze…jakie to jest dziwne…znowu mam te stany, ktore nawiedzaly mnie (czekaj ile to juz lat nie pale) jakies 8-9 lat temu…kiepski to byl czas dla mnie jak i mojej psychiki…przez to mam takie braki i leki…leki nie o Siebie, ale o bliskich mi ludzi…Ból, ktory byl wtedy ze mna, byl paralizujacy…obecny jest niczym w porownaniu z tym co bylo…wrosl we mnie i dobrze sie zaakamuflowal…nie pomaga ketanol, apap…juz coraz slabiej pyralgina…o ironio czesto slysze slowa w moim kierunku, ktore sam wypowiadalem do kogos innego…do Was…nie umiem juz pisac, to jest chyba za oczywiste, jak widze te pokreslone wersy…nie mam pomyslu, a jak mam to jest idiotyczny…nawet nie wiesz ile tego gnije na moim dysku czy w stertach papierow…moje biurko to moje krolestwo, a zarazem najwieksze przeklenstwo…wiem to, nawet za dobrze…fascynuje mnie tez jedna rzecz, dlaczego ludzi tak ciagnie na Otmęt, gdy ja chce stad spi*przac…dalej i dalej…ale wiem, ze zawsze wroce jak ten syn marnotrawny…w sobote to ja bede „showany”…dobrze, ze jeszcze mam marzenia…marzenia…teraz juz sam nie wiem…Like It.

…za dobry…bo mam tego duzo w sobie…
…pamietasz jej imie ?…bylo jej Karma…
…a co Ty zrobiles dla Niej…
…poeto…taki zaczepny…
…dam Tobie to tylko w 7 minut…
…tutaj jest juz dla mnie VI semestr…
…odpowiedzialnosc…

Czasem Jest Czegos Brak…

Luty 4, 2011

…nawet nie wiem jak zaczac…chcialbym bardzo, zeby wszystko nabralo nagle kolorow…abym mogl znow sie nie przejmowac niczym, przejsc z jednego stanu w drugi…czasem nie myslec, czasem nie byc odpowiedzia na kazde pytanie…gdzie jest moj kangool (?) stesknilem sie za nim, a ja go zgubilem pare miesiecy wstecz, gdy moje zycie chylio sie ku upadkowi…czas biegnie jak Bolt…nie ublagalnie, nawet zakrzywianie czasoprzestrzeni nie pomaga…choc czas jest pojeciem wzglednym, to ja tez chyba jestem wzgledny…dajcie wiecej slonca, ono tak napedza…gdzie te ukryte poklady serotoniny…gdzie (?)…kim jest Edie Brikell…ostatni dwuwers jest mistrzowski…S-L-U-G…zeby jeszcze zagrali w Polsce to juz bylo by spelnenie marzen, kolejnych…moje plany pozmienialy sie jak w kalejdoskopie, chyba jeszcze za wczesnie na to, moze sie boje, ze nie podolam…dobra wymowka to brak czasu…ale przeciez ja tak dobrze sie z nim potrafie dogadac…moze to przez pustki w strukturach kory mózgowej…wypalony jak tani papieros…ten weblog to podroz przez moje najczarniejsze zakamarki mojej Jaźni…jeszcze duzo rzeczy siedzi we mnie, nie które z tych rzeczy pewnie pozostana tylko we mnie, a jeszcze inne wyciekna, dajac ukojenie lub nie…wez sie w kupe i zacznij dzialac…tak ladnie staram sie nie narzekac, bo to nie moja brozka…czas na mnie…Like It.

…I’m just waiting for the moment I can break away
The only reason that I stay, so I can save the day…
…zaroslem…
…tetno zycia…

Szukamy Zmian…

Styczeń 30, 2011

…serce wali jak oszalale, krew rozpala sie do czerwonosci…adrenalina w najwiekszych ilosci krazy po organizmie…ostatnimy czasy najlepiej pisze mi sie przy „Saves The Day”…kazda linia na kazdy dzien, kazda linia to prawda, kazda linia to ja…Sean piszac to musial miec…nie wazne, bo i tak tego nie zrozumiesz…czuje to tylko ja…pytasz/pytacie dlaczego tak, a nie inaczej, czemu mam tak, a nie inaczej…ze nic dobrego mnie nie spotyka w zyciu i tak dalej…odpowiadam, zmien to co Tobie sie nie podoba, mysl pozytywnie, przyciagaj dobre mysli, odpychaj zle…dzialaj, kreuj swoj wlasny swiat, bo nadano nam ku temu sposobnosc…czasem w srodku jestem rozszarpany, ale tak, ze widac moje wnetrzonsci, ktore pulsuja bardzo intensywnie (znow, poczatki „From the fifth floor (…)” hipnotyzuje)…za kazdym razem, doslownie za kazdym…oblalem „zerówke” niby nic sie nie stalo, ale to jest pojazd po moich ambicjach (nic tak mnie nie dotyka jak to), druga zaliczona na 5 (bdb), troszke to polechtalo moje ego…ale gdybym nawet mial 100 poprawnych zaliczen i 1 potkniecie, to ono by bolalo najbardziej…nie dlatego, ze bylbym tak dlugo bezbłędny, ale ze sie przydazyla…ambicje na wysokim poziomie…Like It.

…The truth can be pain, and I hate to do it
Either face the music, or get away from me stupid…
…otumaniony…
…36h jako nowy niechlubny rekord…
…cisza…
…wyciszenie…
…wewnetrzny spokoj…

Szpital…

Styczeń 26, 2011

…i wyladowalem w szpitalu, stan nie zbyt ciekawy…biegunka, wymioty krwia, dreszcze, dretwienie konczyn, goraczka, tetno 90/60…blady jak sciana, brak sily na nic…spedzilem tam prawie 7h, jakis mocny zastrzyk w tylek, dwie kroplowki (pierwszy venflon w zyciu), tabletki i wypis…troche sie przerazilem tym wszystkim, bo wracasz z Krakowa wszystko ok, a tutaj nagle przychodzi 22:00, a Twój organizm odmawia posluszenstwa…doprowadza do skraju odwodnienia…pamietasz jak pytalas sie co sie dzieje, powiedzialem, ze wiesz jak to jest kiedy chce sie uciec ? a ja moge stac tylko z boku…ze mam dziwne wizje swojej smierci…to chyba za mocne bylo…o maly wlos nie sciagnalem tego na Siebie…po raz kolejny pokazuje mi zycie, ze sugestia mysli, slow, czynow ma niewyobrazalna moc i sile tworzenia…80% sil witalnych wrocilo do mnie, teraz czas na nauke z wypoczynkiem…weekend czekam…Like It.

…sms po trzeciej nad ranem…
…jestem w szpitalu, ale nie przejmuj sie…
…nie moze zasnac…
…Study…

Wiesz, że…

Styczeń 20, 2011

…spieprz*am stad…jak najdalej, jak najdłużej…mam tyle rzeczy do powiedzenia, lecz wiem, ze nie warto…slowa sa zbedne, slowa sa prymitywne…zapewne malo kto, lub znikoma czasta to zrozumie, lub bedzie chciala zrozumiec…dwapiecpiec, trzyzeropiec…liczby sa zludne niosa przemoc…a usmiech, chyba ostatnio zbyt czesto stronie od niego…od poniedzialku nie bedzie mnie juz tutaj…coraz czesciej rozumiem Slug’a, widze wiecej sensu niz jest to mozliwe…Like It.

…GodLovesUlgy…
…wiem, niepoddawac sie…
…chore ambicje…
…sensem w sensie…

Flesze…

Styczeń 19, 2011

…kiedy ujrzę słońca ostatni blask, poczuje ze to już czas
kiedy ostatni raz zamknę oczy, chciałbym czuć ze się ciesze
gdy pod powiekami zobaczę flesze, moje flesze…
(2:55-3:05)

.Like It.

…zatrzymac sie na kilka chwil…
…regeneracja…
…glukoza…
…dawno go nie bylo…
…Final Exam – 100%…


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.