Dwa dni z rzedu, to jest za duzo nawet jak dla mnie i reszty chlopakow…dwa dni sytych melanzy, tylko zeby zapomniec…inaczej bym nie mial powodu by chlac znowu…skonczylismy material wczoraj, to jest ponad pol roku naszej wspolnej pracy, dziekuje w tym miejscu Dynie, ze musial sie tyle czasu uzerac ze mna i znosic moje mega fochy…oblalismy wczoraj ten material razem z BIC…ten melanz byl ostry, wiedzialem, ze pijac A*solwenta skoncze cwiczac vocale nad kiblem i tak sie stalo…ogolny bol w plucach, zoladku, gardle i smak tytoniu w ustach…na chwile obecna mam dosc, znow moze jakas “apoligamia”, chce poprostu odpoczac…ale za tydzien jedziemy do Wroclawia, mysle, ze cos w koncu kupie tam…te buty ‘z lyzwa’…coraz pewniej czuje sie z moja ostra wyjebka na caly swiat jego zlo i dobro, ktore jest tak falszywe, ze nie chce o tym pisac nawet…natomiast Black Inside Crew, ktore ma stale miejsce w moim brudnym sercu, powinno sie wziasc w garsc i znow zaczac dzialac…jesli ktos ma jakies pretensje do drugiej osoby, to czemu o tym jej nie powie…panowie i panie przeciez tak bardzo cenimy szczerosc…Like It.