Archive for luty, 2008

Mialem to napisac wczoraj, ale pisze dzis…

luty 29, 2008

Taki follow up Homie…no i dzis miala miejsce premiera albumu DeDwa…na chwile obecna bylo 92 pobran…szczerze, jestem milo zaskoczony…teraz czas sie na chwile zatrzymal…a jutro znow nabierze rozpedu…zakasam rekawy i biore sie do pracy…milion dwa pomysly czekaja do relizacji…jutro trzeba cos ukuc na spontanie…mam szapmana jeszcze za dzisiaj…
Like It.

No i jak sie teraz czujesz ?
Bez zmian, choc to wszystko naprawde cieszy…

Przedpremierowo…

luty 27, 2008

Wiem to, widzialem to…byly szklanki…lepiej tego nie moglem ugrac wraz z Dyna…ten widok pozostanie na zawsze we mnie…nie mogla sie pozbierac…

Praca plus wyklady to mieszanka wybuchowa, prawie mnie rozsadzilo dzis…dalem rade, bo tej labie…

To musi byc wspaniale uczucie jak ktos zasypia sluchajac Twoich slow…Jak sie wtedy czujesz??
Ja ? Stoje z boku…

Bol glowy…

luty 26, 2008

Jak mnie dzis glowa bolala, porazka…juz od 6 rano mialem po spaniu…nie bylem zdatny nawet isc do pracy dzis…to chyba przez ta pogode, ze tak sie zmiania i ja to odczuwam na sobie…dzis dostalismy mega propsy do DJ Ike…dokladnie to Dyna z nim prowadzil dialog, ja tylko to potem ogarnialem…Like It.

Obejrzalem caly sezon “Dexter”.

Brakuje Ci sil ?
Tak, bardzo zmeczony…
A cele ?
Jak zawsze sa nowe…

Dobra to koniec…

luty 25, 2008

To koniec ferii, ale kto mial te ferie ten mial…u mnie plus, bo nie musialem na wyklady jezdzic…no i oprocz pracy lezalem do gory brzuchem nic nie robiac…oprocz obijania sie…ogarnialem ‘Dextera’ (mam problem zakonczyc, ten pierwszy sezon)…znow mam mega wczute na Masta Ace lubie czesto tak wracac…oraz ta wyjebka na wszystko…szczerze to albo polubisz lub znienawidzisz…Like It.

Wyrazasz swoje mysli przez czyny w slowach…
Zawsze…Szalenstwo ?

Wiecej, wiecej…

luty 24, 2008

Mamy normalnie luty, dzisiejsza pogoda wskazywala jakby to byl kwiecien…te slonce od razu napedza ludzi…wczoraj oficjalnie skonczylismy prace na materialem…szczerze bardzo sie z tego powodu ciesze…duzo nas to kosztowalo wysilku…a czy warto bylo sie poswiecic, to sie okaze…zamykamy pewien okres w naszym zyciu…teraz jakies wyzsze cele…a co do mojej wyjebki to ona ciagle trwa…Like It.

To juz bylo za duzo…

luty 24, 2008

Dwa dni z rzedu, to jest za duzo nawet jak dla mnie i reszty chlopakow…dwa dni sytych melanzy, tylko zeby zapomniec…inaczej bym nie mial powodu by chlac znowu…skonczylismy material wczoraj, to jest ponad pol roku naszej wspolnej pracy, dziekuje w tym miejscu Dynie, ze musial sie tyle czasu uzerac ze mna i znosic moje mega fochy…oblalismy wczoraj ten material razem z BIC…ten melanz byl ostry, wiedzialem, ze pijac A*solwenta skoncze cwiczac vocale nad kiblem i tak sie stalo…ogolny bol w plucach, zoladku, gardle i smak tytoniu w ustach…na chwile obecna mam dosc, znow moze jakas “apoligamia”, chce poprostu odpoczac…ale za tydzien jedziemy do Wroclawia, mysle, ze cos w koncu kupie tam…te buty ‘z lyzwa’…coraz pewniej czuje sie z moja ostra wyjebka na caly swiat jego zlo i dobro, ktore jest tak falszywe, ze nie chce o tym pisac nawet…natomiast Black Inside Crew, ktore ma stale miejsce w moim brudnym sercu, powinno sie wziasc w garsc i znow zaczac dzialac…jesli ktos ma jakies pretensje do drugiej osoby, to czemu o tym jej nie powie…panowie i panie przeciez tak bardzo cenimy szczerosc…Like It.

Czuje sie jak

luty 23, 2008

Czuje sie jak…za dawnych czasow, taki wolny nieograniczony…jak zwykle po zarwanej nocce i po rozmowie z Arkiem (moj czlowiek)…wlasnie pare chwil temu dowiedzialem sie, ze w Szwecji buajaj sie pod nasze kawalki (DeDua?)…nawet nie wiedzialem jak na to zaaregowac poprawnie (mega wyjebka na to)…olewam juz mase rzeczy od paru dni…no, bo po co sie starac o cos, czego nigdy sie nie bedzie mialo…glupota, albo plytkosc umyslu ludzi i zycie w swiecie iluzji…melanz w stu procentach udany…nawet nie wiedzialem,  ze po takiej przerwie moge tyle w siebie wlac (nie chwale sie, bo nie ma czym)…wyjebka na cale zlo swiata i dobro jeszcze bardziej….chcesz to…Like It.

Nie wiem jak jest…

luty 21, 2008

Nie moge okreslic jak sie czuje…(dzieki Kuryl, za ten spedzony czas wczoraj)…dzialo sie duzo, w bardzo szybkim czasie…dwie zarwane noce pod rzad, dzis odbily sie na mnie…brak snu jest tragiczny…ale wiem, ze warto bylo…uwielbiam robic takie prezenty jak ten dla Bnn…teraz wiem jak bardzo bylo warto sie poswiecic…nie zaluje…Dyna wie o czym pisze, plus ten smiech dzisiaj, on byl po prostu tak genialny, a zarazem taki prosty…ustawka na sobote…musi sie udac…nagrany smiech…Like It.

Pytasz czy jest dobrze?
Na dzien dzisiejszy, nie wiem jak jest…

Zdala juz od…

luty 20, 2008

Troche zarwana noc (pracowalem)…w pracy (tez w sumie pracowalem)…w domu (o dziwo pracowalem)…mam nadzieje, ze warto bylo…mam jakies chore urojenie, ze pisze tutaj tak zeby cos tylko odbebnic…a te mase mysli w glowie, potrafie przytloczyc nawet choc przez moment…tak sie ciesze, ze znalazlem ten sposob…choc przez kilka minut moge byc gdzies indziej, gdzie tylko chce…wtedy wiem, ze marzenia moga sie spelnic…trzeba tylko dazyc ze wszystkich sil do ich spelniania i nie zrazac sie zadnymi przeciwnosciami losu oraz niepowodzeniami…Like It.

Bezsilnosc? Jak bezsilnosc?
Przeciez mam was…
Dziekuje, ze byles tam ze mna.

Chcac cos napisac

luty 19, 2008

Chcac cos napisac, lecz w oczekiwaniu…czekanie czasem jest trudne…chce aby bylo jak najlepiej, ale sam nie wiem jak to zrobic, dac o tym znac…wczorajsza rozmowa jeszcze pobrzmiewa w zakatkach mojej glowy…widze dokladne obrazy…usmiech…zyskalas tak duzo w moich oczach…nie wiem jak by to sie dalej potoczylo, gdyby nie te pare godzin dialogu…ciesz sie, ze doszlo do rozmowy…tak waznej rozmowy…chcialoby sie dowiedziec wiecej, ale nie mozna od razu miec wszystkiego…wiec czekam…Like It.