Archive for marzec, 2008

Ostatni dzien marca i pierwszy dzien tygodnia.

marzec 31, 2008

W pracy ostre bum, walka o sos z UE…kupe pracy, ktora zostala jeszcze na jutro…bo niby modernizacja plus jakas tam jeszcze opcja, plus ze niby to juz na wszystko ma byc i tak ciagle, ciagle…masakra…tego tyle jest no i pewnie bedzie jeszcze mase poprawek, bo biorac pod uwaga ekipe z Wro, ktora pewnie cos spiep*zyla tak jak ostatnio (paradoksalnie rowny rok temu)…ponoc jaki pierwszy dzien tygodnia taki potem caly on ma byc…w sumie dobrze…jak jest kupe pracy to czas mega szybko leci…bez zamulania i nudy…a przesylka dotarla ultra szybko…propsy…a i ostatni dzien miesiaca oznacza, ze mam juz sos…teraz uregulowac zaleglosci (podatki+szkola+reszta dlugow=mam zero hajsu na reszte miesiaca) czyli jak zawsze…Like It.

Cel: Trzeba to do konca roku kupic…sfinalizowac.
Dzis byla dobra pogoda na jakis fristajl miting…ale nie bylo chetnych.
Piekno samo w sobie…maska

Jak konczy sie weekend

marzec 30, 2008

Zmeczony przez to “cos” co atakuje moj uklad odpornosciowy…zaraz trzeba wrzucic jakies lekarstwo, aby pomoc w walce z tym wirusem…niedziela, jak to niedziela…tym razem inna…spedzona najpierw u Ajs…przy dobrej kawie, lekkiej choc czasami ciezkiej rozmowie…mam nadzieje, ze jakos pomoglo…potem zmienila mnie Olietta, ktorej troche podokuczalem…jej to nie widzialem pare ladnych tygodni…bo siedzi w domu i w ogole nie wychodzi z niego…nastepnie udalismy sie calym BIC (w koncu w komplecie od Sylwestra) na grilla do Dzidka na dzialke…mega pozytywnie spedzony czas…choc ja bez alko, ale z duzo doza humoru…przy chorym organizmie…takze i ja pragne tego co najlepsze dla mnie i moich bliskich mi ludzi…Like It.

Dobra zacieram rece i czekam na przesylke.
Go Around (feat. Buckshot)  sprawdzcie ten track od Marco Polo…kozak.

Bo choroba sie do mnie dobija…

marzec 29, 2008

Czuje sie jak zuzyte przescieradlo…o masakra…boli mnie gardlo, glowa…czuje sie wypluty na zewnatrz flakami…lykam jakies tablety popijam jakas smakowa wodka i sie “kuruje”…tylko rzecz jasna nie mieszam jednego z drugim…bedac w takim stanie pojechalem wraz z Kurylem i Dyna ma mecz do Dobrzenia…powspierac Bnn, Pff i Oldze…laski daly rade, normalnie rozjechaly druzyne rywalek…nawet mielismy swojego “paparaziego”…udany wyjazd…trzeba tak czesciej…dziewczyny ogolnie milo zaskoczone…po raz kolejny…zgubilem swoj portfel na (w) taki kawalek, bo dawno nic nie dawalem wartego uwagii…Like It.

Czekam na moja przesylke.
A i mam ta koszulke na lansowe lato.
Yerba Mate jednak potrafi postawic na nogi…propsy dla Mizia.

Niespodzianka + Yerba Mate

marzec 27, 2008

Nie ma jak zrobic komus niespodzianke… tym razem to mi zrobiono taka…bardzo mila…niespodziewalem sie w ogole…to bylo takie proste, a zarazem to tak wiele…bardzo cenie prostote bardzo waznych “rzeczy”, ktore wplywaja na nasze zycie…tym bardziej jak to dostaje sie od osob, nam naprawde bardzo bliskich…moze od raze nie jestesmy tego swiadom, jak bardzo sa one dla nas wazne…a jednak…docenilem juz dawno…zawarte sa tam slowa, ktore lepiej nie mogly byc dobrane…to jest esencja…przekazanie duzej dawki energii w postaci slow…cenie to…Word Up !…jeszcze dodajac do tego wszystkiego hektolitry najlepszej Yerba Mate…daje to niesamowita dawke energii…teraz to czym sie ostro jaram Braille (of Lightheaded) - The IV (Prod. by Marco Polo) bardzo dobry kawalek…Like It.

Dla takich chwil warto zyc i cenic to co sie ma.

Plus odciski.

marzec 26, 2008

Pobiegalem dzis na hali za pilka…jak ja dawno tego nie robilem…widac mega braki, dwa razy mialem totalna butle…udalo sie cos nawet strzelic…tych podstaw sie nie zapomina…wielki big up, dla Szynka ze zaproponowal mi ta gre dzisiaj…mam nadzieje, ze bede tam czesciej goscil…bo mega opcja…dwie gleby zaliczylem…jak to mowi Mizio “gorsza szczapa”…a po mojej glowie chodzi caly czas jeden wers od Masta Ace:

“She said “I think we got a nice future”
that night learned all about the Kama Sutra… my Masala”

Like It.

Mega dobry humor. Mam ta premie…teraz pora za zakupy…majki czeka.

SenTyMenTy

marzec 25, 2008

Jak mnie dobija czasem, gdy wlaczy sie motym sentymentow…nie mowie o tych dobrych, tylko tych nijakich…gdzie nie wiadomo o co cho…jedno sie takie dzis wlaczylo w pracy…no i jak na zlosc chodzi mi to po glowie…chcac to cos wyrzucic jakos nie dajac rady…ogolnie zenada…zenada…trzeba szykowac hajs, bo czas wielkich wydatkow…nie mowie juz o mega podatku jaki musze zaplacic temu kraju, ktory tak dumnie pozwala mi sie rozwijac i zarabiac mase kasy…zenada…trzeba wsadzic w cos rece, zaczac jakis projekt nowy…no bo to napedza…Like It.

Swieta, Swieta i po swietach…moja waga nie ruszyla sie z miejsca…a naprawde duzo jadlem (w sumie jak zawsze)

Na bok sentymenty…

I na zlosc to cos, przez co zrobil to
To ten los wciąż, chyba dobil go

Trzy kable…

marzec 23, 2008

To jest istna kpina losu, miec trzy kable i zeby zaden nie dzialal - zenada…czasem mam naplyw jakies weny, by rzucic tu jakies foto, no ale po chwili dochodze do wniosku, ze to nie jest jakis tam photoblog, tylko weblog…ja mam tutaj pisac, pisac, a nie chwalic sie setnym zdjeciem tego samego…bo niby zdjecie oddaje tresc tego co chcemy przekazac, a ja mysle ze bardziej zastepuja je slowa…to takie wazne jest, to tak wiele…szyderczym usmiechem zaczynam coraz bardziej kpic z zycia…bo sie uklada…Like It.

Swieta, swieta…obzeram sie…bede gruby…a ciagle jestem chudy…

Snieg w pierwszy dzien wiosny ?

marzec 20, 2008

Siedze sobie w pracy,  a tu nagle tony sniegu mam przed studiem…wtf ? obylo sie na szczescie bez wizyty na dachu…tego to bym juz chyba niezdzierzyl…wykpil bym pania wiosne i nic nie zrobil…ogolnie to dzien byl udany, bez awariowo…tylko rYpa nie wpadl z yerba, bo odchorowywal wczorajszy Zur…ja pelen luz za to, pogadalem sobie z szefem o tym co mam jeszcze zrobic…a wiem, ze to zrobie…mialem ‘delegata’, ktory okazal sie programista…odkladam sos, ale sam nie wiem na co…ogolnie to juz nie mam tego sosu, bo poszedl dzis przelew po ta koszulke…no bedzie lans w cieple dni…od dzis lykam tylko ‘vita-miner’ bo niby zdrowe i mi pomoze, dodac magnezu i takich tam mase trudno-czytajacych substancji potrzebnych mojemu organizmowi…ktos wylapuje tutaj ironie? mega zajawka sciagam wszystkie odcinki od “Gigi La Trotola” (tak to sie chyba pisze)…ogolnie to wychowalem sie na tej kreskowce, ktora emitowala Polonia1…ah te poczatki telewizji kablowej (gdzie obecnie pracuje) na moim osiedlu, ktore znam wzdluz i wszez…gdyby jeszcze pogoda dopisala plus moj ultra humor to bal bym sie z domu wychodzic, by nie wybuchnac za duzym entuzjazmem…a z zycie sie ciagle smieje…Like It.

Zurowe tradycje…

marzec 19, 2008

Zurowe tradycje trzeba bylo podtrzymac, choc przeszkadzal nam snieg…chlopaki sie niezle skuli, tylko ja z Miziem trzymalismy sie w ryzach, nic nie pijac…jutro trzeba wstac rano do pracy, pierwszy z dwoch dni, gdzie bede sam…ogarne to, tylko prosze bez awarii…bedzie dobrze…cos nowego Criminal Minded ‘08 jaram sie bardzo…smiejac sie z zycia…Like It.

O tym i o niczym

marzec 18, 2008

Pierwszy z pomyslow, uznaje za zrobiony…plan wykonany…bo w sumie z nas ktory gorszy? znasz ktory madry…poszla dzis ostatnia piatka, juz…wypelniam jutro jakis PIT-2 i podatek odklada sie, juz…lykam bialko i MGB6, zeby bylo lepiej ze zdrowiem…zycie z ktorego sie ja teraz nabijam…Like It.