Archive for kwiecień, 2008

zapetlony w petle, tablice i struktury…swiat C++

kwiecień 29, 2008

Nie moge napisac dwoch prostych programow…zenada…w sumie napisalem, ale nie tak jak powinny byc zrobione…po raz kolejny zenada…jutro zaliczenie z tych programu…zenada…chociaz cos zrobilem, napisalem…nie dalem rady…zenada…wypilem hektolitry mate…dotlenilem polkule mozgowe…wrocilem, pisalem dalej i nic…zenada…gadalem z nia na…ma swoje zdanie, choc nie ma racji…zenada…powiedzialem o tym, ale zostalo to miedzy nami…Like It.

Tak to ma zostac…

Kolejny z koleji po koleji…

kwiecień 27, 2008

Pewnie w samym tytule mam dwa miliony bledow…ale co tam…kolejny z BIC’ow osiagnal wiek dojrzalosci, jest juz gotow isc glosowac na wyborach (po co to komu?)…Badi, bo tak go nazywamy, mieszka gdzies na jakims “zadupiu” (w sensie dalego od najblizeszgo mu BIC’a)…jechalismy tam pierwszy raz z Arkiem jego skodomobilem…dawal rady…na miejscu troche bro, vodka Gorbaczowka produkowana w Polsce, rozlewana w Niemczaech…pojedli tak dosc tak…ofc, ja i Pan Berek najwiecej…pospiewali mu dobre klasyki (Mizio kminimy dalej skad ten szlagier jest)…teraz tylko jeden BIC nie ma jeszcze pelnej pelnoletnosci…czy zrobi cos jeszcze glupiego w tym czasie…ma na to ponad miesiac…do 2 maja…mega imprez u Pana Berka (nie odpowiadam za Siebie bede to powtarzal do posrania)…tylko trzy dni…Like It.

Nowy numer, lapcie mnie na mobil phone…a Ci, ktorzy nie maja to maja pecha…bo fart nie trwa wiecznie…
Dzis bylo mega dobre slonce, siedzac nad jeziorkiem na prerii Badiego…

Malowanie…prawie jak Picasso

kwiecień 26, 2008

Ten dzien…malowanie dzialki i jej wyposazenia w towarzystwie dwoch najlepszych dziewczyn…mega dzien…do tego jeszcze swiecilo slonce, mase glupkowatych pomyslow, docinek, inteligentych “rozmowek”…calosc doprawiona szczerym usmiechem…mega duzo bylo tego usmiechu…piegi w kolorze zieleni plus do tego moja jakas odcien brazu (chyba)…no i jeszcze herbata w termosie, mase bananow, jakies bulki, paczki…wypad na dzialke udany, ale nie w formie rekreacyjnej tylko pracujacej…tak bylo konkretnie pytam sie kiedy robimy powtorke…cholera zgubilem dzisiaj telefon, co za zenada….no i chlopaki wrocili z Wloch kupili po litrze “Red Label”…Like It.

Mam nowy numer na mobile phone…kosmiczne te cyferki, do tamtych sie przez te 7-8 lat przyzwyczailem…

Takie cacko

kwiecień 22, 2008

Slonski delegat, ktory odwiedzil nas dzis w pracy, nie okazal sie typowym przedstawicielem handlowym…ktory opchnie mega shit (nikomu nie potrzebny, ofc) za ultra sos…gadal strasznie do rzeczy i pokazywal konretne nas interesujace rzeczy zwiazane z optica…fajny mial zestawik do “recznych-spawow” tylko jak dla nas taka skrzyneczka to 2100 zl (chyba mowil brutto)…marzy mi sie takie cos w pracy…Pawlowi pewnie takze…byli bysmy nieuzalenieni od gosci wykonujacych gorace spawy…plus w tej cenie jeszcze szkolenie do ow narzedzi…taka pogoda powoduje u mnie sennosc wieksza niz w Seatlle…spalem jak susel…no i cisnienie musi byc niskie…kijowo sie czuje…w sumie brak mate…a juz za nie dlugo sam sprawie sobie moj mega zestawik…Verbal Kent ogarniam…Like It.

Nie widzac czasem na oczy (coraz czesciej)

kwiecień 21, 2008

Zmeczony czlowiek, to zly czlowiek…nie czuje nic, az takie mega zmeczenie…choc pomimo, ze to byl naprawde ciezki dzien to mial pare dobrych aspektow…chocby to jak Snoop’y zostal zpropsowany przez Kinge…w pracy odwiedzil nas mega kumaty programista, plus trzeba ujac to, jaka to trsykala z niego pozytywna energia, az w pewnym momencie myslalem ze wylecimy w powietrze…jutro ma byc ktos ze Slonska (specjalna pisownia) jakis biznes mitting (opychanie syfu, po wyg(u)orowanych cenach)…dobry bit Snoop’y…Like It.

Oddycham, bo my tutaj mamy lepszy tlen…

Najlepsze…Yerba…dzien…

kwiecień 20, 2008

Prawda jest, gdy sie na cos czeka, to gdy to sie dostanie, to jest dwa razy wieksza zajawka…tak jak dzisiaj…kolejna osoba zagoscila w klimatycznych czterech scianach i wypila “pety z woda”…pierwsza rekacja bezcenna…poprawna, chyba kazdy tak reaguje…Mizio pewnie poswiadczy…magia tego miejsce jest nieopisana…wchodzisz w te pomieszczenie i od razu masz wyryty usmiech na twarzy…teraz nasza kolej na herbate w kubku dla mnie i kawalek ciastka dla Mizia…a Miziaka zapraszam do mnie na joint selections i na konsumpcje kuraka…oraz chentych ludzi na Super Trick gdzies w okolicy pierwszych dni maja…no i trzymamy sie blisko i mega wsparcie dla Kuryla…Like It.

Cieszymy sie z tego oboje, ze brak w tym jest chemii…

Wojna O Slask

kwiecień 20, 2008

Krotko…to co pokazal Muflon przeszlo najsmielsze oczekiwanie…pokazal ze jest jednym z trojki najlepszych freestyl’owcow w Polsce…wielki szacunek…czasem mialo sie wrazenie, ze sklada wersy od niechcenia…ale po mimo to robi to z duza perfekcja…ogolnie imprezka bardzo udana, zaliczona do tych najlepszych…no zeby tylko Pan Berek nie pieprzych farmazonow (z przymrozeniem oka) na pare tematow, ale mimo to za kazdym prawie razem dal sie nabrac na “joke” z tym, ze jest “brudny”…Like It.

W niedziele, czeka mnie mnie porcja Yerba Mate z Kinga u Mizia.
A bo ja wygladam na 22 lat…wielkie dzieki kimkolwiek jestes…
Dobrze sie bawil.
Tekst imprezy: Pana Berka przyniosl bocian z przepuklina

Atmosfera

kwiecień 17, 2008

Choc taka niby dobra, to ja powiem, ze zaskoczylo mnie bardzo pozytywnie…”Guarantees” rozwala na male atomy…ciagle to leci, a ja ciagle to slucham i tak w kolko…jutro juz piatek…z planow duzo sie pozmienialo…porobilo sie raczej bym rzekl…ale co tam…mamy sie dobrze bawic…a i kolejny joint sie kreci…trzeba to ukuc i zarejestrowac na fonii…Like It.

Zawsze wypijam na noc mleko…bo sie lepiej zasypia…
A po poludniu porcja Yerba Mate…

Teraz jakos lyso…

kwiecień 15, 2008

Kuryl w szpitalu…zapewne gdy pisze te slowa, jest juz po operacji…brachu jestesmy wszyscy razem z Toba…licz na nasze wsparcie…bedac sam w pracy, udalo mi sie zapiac wszystkie zadania z dnia dzisiejszego na ostatni guzik…ogolnie dalem rade…bylem u brata, stracilem troche na wadze…oprocz paru miliona mysli, potrafie sie delektowac tym co najlepsze, ale bez hipokryzji…jutro na wyklady, napisalem dzis ten zawszony program na jutro…plecy mnie bola od tego pisania…a umysl wizal sobie przymu(ó)sowe wolne…ta i jeszcze doszly mnie informacje, ze na sobote trzeba sobie bilety rezerwowac, normalnie zenada…zycie zawsze mnie potrafi zaskoczyc…blazen ? kumasz ? tylko jedno…Like It.

Kolejny, kolejni, po kolei…

kwiecień 13, 2008

Kolejny weekend zbliza sie ku koncowi…kolejny znajomy wyjezdza na Wyspe po hajsy…trzymam kciuki aby mu to sie udalo…Duch caly BIC jest razem z Toba…pamietamy, ze jak wrocisz, mega impreza…zleci…ten weekend jakos bez seryjnie…brak sil…wczorajszy stan to okupacyjny wartownik…szok…to juz nie ta forma…no i dobrze…zbliza sie kolejny weekend, ktory zapowiadal sie arcy ciekawie…a okazuje sie, ze bedzie zamulactwo na calej lini…no normalnie zenada…Revenge jest kozacki na takie wieczory konczace cos…Like It.