Ja normalnie juz nie wiem jak sie nazywam, przez ten caly zapieprz w pracy…oraz ze sprawami zwiazanymi z uczelnia…normalnie student w 100%, jeszcze trzeba odebrac index, legitymacje oraz ta mase papierow (roznej masci zaswiadczen)…w pracy dwoimi sie i troimi, a ciagle wiecej pracy niz czasu na jej wykonanie…trzeba sie nad tym zastanowic…a raczej szefostwo powinno cos z tym zrobic…albo jedno, albo drugie…a nie milion obowiazkow…wciaz za malo czasu, do realizacji wszystkich rzeczy…teraz sie dopiero zacznie…niemilosiernie wtacza sie nam pazdziernik…”Budzę się, a tu zamiast studia, studia…” trzeba tego sprobowac…no i gdzies tam przejawia sie u mnie stan przeziebienia…trzeba sie leczyc…nigdy na to nie jest za pozno…Like It.
Ostatnio mniej czasu nawet na weblog…
Dzis derby Mediolanu…
Ale czas na wolny jest zawsze…(styl)…