Nie wiedzialem, ze pole moze byc tak romantyczne…to jest nasze pole…oboje w zbozu, i blekit nieba nad nami…bylo bosko…no i na koniec dorwala nas czerwcowa burza…a raczej urwanie chumry…dziekuje Slonce…Like It.
…Moj Promyczek…
…usta…
…szyja…
…uszko…
…my razem w szczerym polu…
czerwiec 10, 2009 o 9:17 pm |
Przemoczeni do suchej nitki…Kryją się pod dziurawym mostem
Cali brudni. Cali w zbożu. Cali mokrzy. Cali zaczarowani pękając śmiechem
czerwiec 10, 2009 o 9:25 pm |
Ale Wam zazdroszczę.. Ach..
Ale cieszę się
czerwiec 11, 2009 o 7:32 am |
czerwiec 11, 2009 o 10:24 am |
Jaki słodki wpis, to słodkie ale chce się browcem uchlać, niech Twój browar szczęścia bedzie bez dna, cały czas chodzisz jak pod wpływem. Niech wpływ tej pani na P, ( tak apropos na P są zajebiste imiona!) bedzie jak najlepszy. Pozdro elo miłego, powiedz tak jak J. Lo.!
czerwiec 11, 2009 o 10:33 am |
dydm twoj blog to drugi bash hehe