Archiwum z lipiec, 2009

Zlate Hory…

lipiec 16, 2009

Zapytasz sie gdzie bylem ? Ja odpowiem, ze na urlopie w Czechach. Dokladnie Zlate Hory, z mega ekipa. 10 ludzi tak roznych, ze az dziw ze dalismy rade…ale dlaczego nie dac jak kazdy sie dogadywal…4 dni gdzie alko gralo pierwszoplanowa role, gdzie sniadania byly ciezkie, a kolacje wspolne…Gdzie bylo wesolo, duzo smiechu, zero zadziornosci i mega porcje humori…choc czasem zarty byly ciete i ciezkie…No bo ile mozna sluchac o druzynie, ktorej nie ma oraz o kadlubkach…czy innych cudach jak nierząd oraz stawianie dwójek technicznych…ale mimo to kazdy byl zadwolony i nie chcial wracac…jeszcze raz by mozna bylo pojsc wieczorem na jezioro poplywac, jeszcze raz wypic Absint, jeszcze raz zaczac wieczorny dialog juz w lozku…jeszcze raz tak wrocic…ale mamy zdjecia i duzo wspomnien…dziekuje, ze tam bylismy…Like It.

…bo Pan Sarkazm jest w dobrej formie i to sprawdzali…
…no bo, co rano namiot i nie widziala tego…
…7 godzin spaceru po gorach…
…czeski film, plus czeski dialog…
…ktos powiedzial o mnie “pantoflarz”…
…szukanie telefonu…
…klimat…

400+400…

lipiec 5, 2009

Fajnie, fajnie, ale zrobic 800km na przelomie 24h to troche meczace jest…fakt ze nocleg byl, ale pogoda potrafila dac sie we znaki…oraz 5 objazdow, oraz wyjazd z Pulaw w 40 min, gdzie normalnie trwa to nie dluzej niz 7…odwiedzilem miejsce w ktorym nie bylo mnie przez 4 lata…troche czasu, troche zmian, ale nie takie duze…btw. pytanie z innej beczki…czy jest mozliwe, aby chwycic szczescie dwoma rekoma i nie puscic ? dzis cos takiego gdzies uslyszalem…ale chyba przez sen…wszędzie dobrze, ale najlepiej w domu…Like It.

…nawet Pan Sarkazm tez sie juz skonczyl…
…kaszanka…by lubelskie
…bo nie wiem co ze soba zrobic…