Fajnie, fajnie, ale zrobic 800km na przelomie 24h to troche meczace jest…fakt ze nocleg byl, ale pogoda potrafila dac sie we znaki…oraz 5 objazdow, oraz wyjazd z Pulaw w 40 min, gdzie normalnie trwa to nie dluzej niz 7…odwiedzilem miejsce w ktorym nie bylo mnie przez 4 lata…troche czasu, troche zmian, ale nie takie duze…btw. pytanie z innej beczki…czy jest mozliwe, aby chwycic szczescie dwoma rekoma i nie puscic ? dzis cos takiego gdzies uslyszalem…ale chyba przez sen…wszędzie dobrze, ale najlepiej w domu…Like It.
…nawet Pan Sarkazm tez sie juz skonczyl…
…kaszanka…by lubelskie
…bo nie wiem co ze soba zrobic…
lipiec 5, 2009 o 10:41 pm |
a na jam session będą hamburgery?!
do pączków po obniżce warto dokupować dżem po obniżce.
a co do tej Świerczyny, o której tu nawet nie wspomniałeś! – chyba się tam kursnę kiedyś. Może będę miała wszystko za darmo? Albo chociaż po obiżce? Bo defacto wszystko tam jest moje:D
lipiec 6, 2009 o 8:27 am |
Nie lubię mięsa, ale robię taką kaszankę, że mucha nie siada.
Wyprodukujcie dzisiaj jakieś sensowne gnioty.
lipiec 6, 2009 o 9:30 am |
Pan Sarkazm się nie skończył. On wyszedł na chwile,ale wróci