…i wyladowalem w szpitalu, stan nie zbyt ciekawy…biegunka, wymioty krwia, dreszcze, dretwienie konczyn, goraczka, tetno 90/60…blady jak sciana, brak sily na nic…spedzilem tam prawie 7h, jakis mocny zastrzyk w tylek, dwie kroplowki (pierwszy venflon w zyciu), tabletki i wypis…troche sie przerazilem tym wszystkim, bo wracasz z Krakowa wszystko ok, a tutaj nagle przychodzi 22:00, a Twój organizm odmawia posluszenstwa…doprowadza do skraju odwodnienia…pamietasz jak pytalas sie co sie dzieje, powiedzialem, ze wiesz jak to jest kiedy chce sie uciec ? a ja moge stac tylko z boku…ze mam dziwne wizje swojej smierci…to chyba za mocne bylo…o maly wlos nie sciagnalem tego na Siebie…po raz kolejny pokazuje mi zycie, ze sugestia mysli, slow, czynow ma niewyobrazalna moc i sile tworzenia…80% sil witalnych wrocilo do mnie, teraz czas na nauke z wypoczynkiem…weekend czekam…Like It.
…sms po trzeciej nad ranem…
…jestem w szpitalu, ale nie przejmuj sie…
…nie moze zasnac…
…Study…
Styczeń 26, 2011 o 5:38 pm |
-Co tam?
-Wszystko spoko, a tam ?
Styczeń 27, 2011 o 5:37 pm |
A my w tym semestrze spędziłyśmy w szpitalu jakieś 360+37462819 godzin