Nie, ze nie mam czasu…

lipiec 2, 2008 by dyndum

Nie, zebym nie mial checi juz cos tu napackac…ale brak czasu…ciagle jestem zalatany, jak to nie w pracy (sam, bo, Pawel na urlopie), zapiep*zam, ogarniam teraz wiecej pracy (wychodzi mi to tylko na dobre), miewam blizsze spotkania z pradem (lewa reka nadal boli, od barku az po palce) po montaze…za oknem piekna wakacyjna pogoda (czekam na Turawe, powtorka z przed roku), oraz czekam na piatek i impreze w stylu old school…mam juz swoje szaty, mam juz tez i swoje szanty (no raczej Dzidek je ma na moim pendrive)…dzis jeszcze ma zawitac Mizio nagrac joint i zabrac mi go z tamtad…zacieram rece i czekam na piatek…Like It.

Dzwoni telefon, to ustawka na dzis wieczor, ze starym poczciwym znajomym…

Zycie nie jest tak zielone…

czerwiec 29, 2008 by dyndum

…no bo nie jest…nie nawidze, jak ktos swiadomie badz nie wpieprza sie w moje plany…krzyzujac je przy okazji…stawiajac mnie miedzy mlotem i kowadlem…wtedy nawet slodka mina czy blagalny wzrok nie pomoze…nic nie pomoze…blagalne gesty zmiany sa conajmniej nie na miejscu…fruski, siksy…dywagacje tych wszystkich ludzi…nonsens…coz kolejny tydzien i czeka mnie kolejne wyzwanie…sam w pracy przez dwa tygodnie…jeszcze tylko dwa…Like It.

-Pewnie nie wystarczy tego kieszonkowego ? (ona)
-Chyba mialas na mysli wyplate… (ja)
-Wyplate ? (ona)
-Ta on ma 21 lat ! (on)
-Pokazac moze jakis dokument ? (ja)
-Nie, nie…ale ten czas przelecial… (ona)
…no i tak w kolko… (narrator)

A po co ten trotyl ?

czerwiec 23, 2008 by dyndum

Wybucham, wybucham (o reszcie mozna przeczytac u Dyna)…no bo ten trotyl, u mnie sie musial w koncu zapalic i eksplodowac…tak dosc tak…w pracy…hm…lubie biegac po osiedlu w konkretnym celu, tak jak dzis w 14-sce…lubie takie kombinacje…no bo tam 8.5 db, a tam obok zaraz 12.5 db…a wyzej “trojka” z 5.7 db…kto wie o co chodzi ten kozak…a i jak wspomina moj kompan z pracy…zielona kombinacja mnie zabija od srodka…wrecz ubostwiam, jak dobre RAPSY…tak na trzy…spalem dzis po poludniu, a nadal jestem senny…mimo duzej ilosci Yerba z Piastem (nie chcialem go, ale Zajac sie uparl)…tak redaguje sobie zycie, laczac przyjemne z pozytecznym (mowie o weblog)…w ogole dzis ogarnialem archiwum z glupiego-gowna…stwierdzam, ze mamy nie rowno pod sufitem…zawsze jakas klutnia o nic…jem i lece spac…Like It.

A ta reszta sie sama nie nagra…po czwartku obiecuje, ze to zrobie…

Biegal, zalatwiam, bo czasu nie marnuje…

czerwiec 20, 2008 by dyndum

Po EGZAMINACH juz tych panstwowych…jak wrazenia ? ciezko cos powiedziec, ale ogolnie to jestem zadowolony (chyba jak nigdy), czuje sie lepiej, nawet jak po maturach (a mialo sie nie udac)…tylko, ze jest mase teraz jakis pierdol do zalatwienia…Nysa-Opole i tak na tej linii…tych pierwszych to chyba, a z reszta szkoda slow…natomiast miasto, ktore mnie urodzilo narazie mnie wspiera…oby bylo tak zawsze…a miasto, ktore mnie wychowuje leci sobie w kulki tak po calosci linii…no bo ogolnie wakacje (czuc ta wolnosc - lecz ja je nie czuje), a moje miasto jak zawsze nic nie oferuje…chlopaki mieli nawet problem znalezc prace na sezon…zenada…dzis pewnie open air w full opcji…nie inaczej…w sumie to pierwszy wakacyjny weekend…Like It.

Po weekendzie…czas na ostatnia nauke…

czerwiec 15, 2008 by dyndum

Zyje…tak to moge opisac po tym weekendzie…najpierw piatek open air z okazji moich i Zajacowych urodzin…bylo grubo…potem sobota z cala ekipa w Zdziszowicach na Kaziku, a potem wraz z Dyna i Miziem uderzylismy na disco lans…wraz z ruda…natomiast dzisiaj pozostaje mi nauka na ostatnie dwa EGZAMINY…poniedzialek i wtorek…Like It.

Dlugo spalem…

21 - 17:00 - to sa liczby dzisiaj…

czerwiec 12, 2008 by dyndum

Dziekuje.

Porozmawialem…poznac sie na sobie…

czerwiec 11, 2008 by dyndum

Dzien jak dzien przed tym dniem…w pracy zlecialo, bez ogolnych spiec…wyszedl na open air…dowiedzial sie o czyms, co jest dla niego nieprawda, badz irracjonalne…nie wierzy w to…w glowie siedza mu “glupoty”, ktore probuje wyleczyc najgrubszy gracz w miescie…jest senny, odtraca go ta  bezsennosc w Seattle…zyje wlasnym zyciem…slucha tylko slow majacych glebszy przekaz…pomaga, a sam sobie nie moze pomoc…coz zawsze widziany z usmiechem na twarzy…Like It.

Tak jak ktos kiedys to ujal:”Twój żywioł, dajesz ludziom to co kochasz - muzyke…szacun no”
Hip Hop w glosnikach (mowie o tylule kawalka)…

Pomaranczowa fiesta

czerwiec 9, 2008 by dyndum

Oranje milo mnie zaskoczyli pokonujac dzis w “grupie smierci” aktualnych mistrzow swiata…3:0 po naprawde dobrzej grze…narazie jak dla mnie najlepszy mecz po trzech dniach turnieju…co do Polski…poczekajmy…przegralismy mecz, ale mistrzostwa sie jeszcze nis konczyly…mecz “o wszystko” z Austria…w czwartek…a wracajac co do Holandii, to jako ich fan (od kad tylko pamietam) powinienem miec jutro wolny dzien…ale wracajac na ziemie, to jutro przetrwam…Like It.

Nike…
No bo kto jest naj…

Ojro 2008

czerwiec 8, 2008 by dyndum

Jeszcze tylko trzy…no to mamy kolejne pilkarskie swieto…mam nadzieje, ze dzis Polacy zagraja na miare swoich mozliwosci i sprawia niemala sensacje w meczu z zachodnimi sasiadami…jeszcze wczoraj wyladowalem na 18-tke od Wloczykijki, ale wrocilem do domu przed koncem imprezy…coz zdrowie nie pozwolilo na dluzej…

Na dzisiaj: mecz w gronie z najlepszymi…choc nie kazdy bedzie mogl dzis byc z nami…a szkoda.

Zaliczony

czerwiec 5, 2008 by dyndum

Ten etap edukacji zostal zaliczony…dwa lata, podczas, ktorych bylo mi dane poznac mase ludzi…przy czym najbardziej ciesze sie z poznania Dyna…osoba, ktora jest tak rozna ode mnia, a mimo to potrafimy sie swietnie dogadac w kwesti gustow…licze na to, ze przetrwa nasza znajomosc bardzo duzo…ktos mi napisal, ze brak czasu na oddech…czasem i tak sie zdarza…dzisiejszej solenizantce jeszcze raz wszystkiego co najlepsze…zostal tylko EGZAMIN panstwowy…od niego tutaj wszystko zalezy…okaze sie na ile jestesmy przygotowan,i po tych dwoch latach spedzonych razem…czy damy rade ?…zycze wszystkim z roku zdania i aby kazdy z nas mogl sie cieszyc tym tytulem…zycie rozpoczyna kolejny epizod u mnie…mam nadzieje, ze nie mniej ciekawy i udany…Like It.

CunninLynguists…
oraz genialne Guarantees